Polityka bałtycka hetmana i króla Sobieskiego 1667-1679


1667-1672

Początki planów bałtyckich hetmana Sobieskiego, przyczyny zainteresowania utraconym w 1657 roku Księstwem Pruskim  

Sobieski myślał o utraconym lennie pruskim już od schyłku lat 60. Troszczył się o obsadę starostw w Prusach Królewskich (na które składały się trzy cieszące się pewną autonomią województwa Korony: pomorskie, malborskie z wydzielonym Biskupstwem Warmińskim i chełmińskie), by od zachodu osaczać Prusy Książęce swymi ludźmi. Ale był w tych zabiegach i rys prywatny, wręcz egoistyczny. Księstwo Pruskie miało zostać dziedziczną włością pierworodnego syna Jakuba (ur. 1667). Sobieski pragnął też wesprzeć pruską opozycję, niezadowoloną z powodu zmiany suwerena z Warszawy na despotyczny Berlin. Otto von Schwerin, druga postać w państwie brandenbursko-pruskim, napisał do elektora Fryderyka Wilhelma: „Dopóki nie wymrze pokolenie, które miało żywo w pamięci związki z Polską, dopóty nie wyschnie źródło oporu w Prusach”. Ale Rzeczpospolitą gnębiły w tym czasie poważniejsze spory z Berlinem niż obecna głównie w umyśle hetmana Sobieskiego sprawa pruska: zatargi o przewozy wiślane pod Nowem, o pocztę gdańską – już wtedy, o Drahim, Lębork i Bytów, o zastawiony elektorowi za 400 tys. talarów Elbląg. W 1670 r., po uprowadzeniu z Warszawy Kalksteina, hetman Sobieski staje w pierwszym szeregu pomstujących na elektora, jednak aż do egzekucji buntownika w roku 1672 nikt w RP nie zdobywa się na żaden konkretny akt protestu, prócz słów oburzenia.

 

1672 - 1674, maj

Kwestia pruska od początku tzw. wojny holenderskiej do elekcji króla Jana III     

Od 1672 roku trwa wojna Ludwika XIV z koalicją, tzw. wojna holenderska. Brandenburgia, jako aliant Zjednoczonych Prowincji Niderlandów, jest wrogiem Francji, która przeciągnęła na swą stronę Szwecję i Anglię. W głowie hetmana rodzi się pomysł odbicia dawnego lenna „przy okazji” ogólnej europejskiej awantury. Liczy na Paryż, Sztokholm i Londyn, który dba o handel z Gdańskiem i ma dość na Bałtyku Holendrów i brandenburskich jednostek. To jednak alianse nie do strawienia dla konserwatywnych "panów Pasków" i ich magnackich prowodyrów. Gdy w czas triumfu chocimskiego umiera we Lwowie nieudolny syn Jeremiego Wiśniowieckiego (10.11.1673), hetman sięga wyobraźnią po koronę i myśli o zabezpieczeniu bytu własnej latorośli, przyszłego królewicza Jakuba. Zza pruskiej granicy nadchodzą dobre wieści: ogłoszony 23 października 1673 r. powszechny pobór podatku łanowego (Hubenschoß) doprowadza do wrzenia. Już wcześniej złość budziły akcyza (Flecken) i pogłówne (Kopfschoß). Takiego fiskalnego ucisku nie było w dawnym lennie, to atut dla hetmana i jego planów. Nastaje rok 1674. Gdy wiosną buntuje się Królewiec, wojsko brandenburskie brutalnie, z użyciem artylerii, pacyfikuje nadpregolską stolicę Księstwa Pruskiego. Są liczne ofiary wśród ludności cywilnej. Marszałek sejmu krajowego Prus Książęcych Hans Erhard von Brumsee, „ostatni Kalkstein”, trafia śladem Rotha do aresztu – oszczędzono mu przynajmniej losu buntowniczego pułkownika. Pacyfikacja ma miejsce 9 maja 1674 roku. Za dziesięć dni Sobieski wygra w cuglach elekcję.

 

1674, maj-sierpień      

Działania króla Jana III w sprawie pruskiej w pierwszym roku panowania

Wkrótce po majowej elekcji (19.05.1674), w lipcu roku 1674 r., zaczyna się batalia dyplomatyczna. Król przyjmuje posłów Francji i Szwecji, biskupa Marsylii Nicolasa de Forbin-Janson i Andersa Lilliehööka. Wysyła do Gdańska swego szwagra, hetmana polnego litewskiego Michała Kazimierza Radziwiłła. To zażarty rywal własnego przełożonego, skonfliktowanego z monarchą hetmana wielkiego litewskiego Michała Kazimierza Paca. Misja kończy się fiaskiem, gdańscy kupcy, nie bez gróźb elektorskich agentów i dalekosiężnego wpływu rodu Paców, odmawiają przyjęcia w zastaw klejnotów Sobieskich. Na nic potęga Radziwiłłów i samego władcy... A pieniądze miały posłużyć na dokończenie rozprawy z Portą Otomańską, by szybciej można było przerzucić wojska do Prus. W połowie lata Forbin-Jansona wspiera markiz de Béthune, kolejny wysłannik Ludwika XIV. Wiadomo już, że Francuzi nie od razu sypną liwrami i luidorami. Więcej nadziei wlewa w serce króla szwedzki poseł Lilliehöök. Za panowania młodzego Karola XI Sztokholm jest w konflikcie z Brandenburgią, m.in. o Szczecin. Alianci budzą jednak silną niechęć szlachty. Strach przed absolutum dominium, nienawiść do utożsamianej z despotyzmem Ludwika XIV francuskiej królowej i do sprawców „potopu” robią swoje. Potężny ród Paców na Litwie i proelektorscy magnaci wielkopolscy z kanclerzem koronnym Janem Leszczyńskim, często wręcz opłacani przez Brandenburgię, nie poprą z pewnością króla. Działa on zatem sekretnie, jakby był agentem obcego państwa, a nie suwerenem. W drugiej połowie sierpnia 1674 r. Jan III opuszcza Warszawę (trwa wojna z Turcją na Ukrainie), a „sprawa pruska” grzęźnie na blisko rok.

 

1675, wiosna-1676, jesień 

Działania Jana III w kwestii Prus Książęcych w latach 1675-1676; traktat w Jaworowie i rozejm w Żurawnie     

Wiosną 1675 r. Sobieski energicznie wraca do kwestii Prus. W Jaworowie, 11 czerwca, zawiera tajny traktat z Francją, a w grudniu w Żółkwi omawia zarys podobnego układu z posłem szwedzkim. Zostaje ustalone, że do odbicia Prus posłużą francuskie pieniądze i szwedzkie wojsko. Rok później, po rozejmie żurawińskim z dnia 17.10.1676 roku (zob. rozdział o walkach króla Jana III Sobieskiego z Turcją), monarcha pragnie przerzucić wojska na zachód, lecz taka operacja to za wiele dla opozycyjnych magnatów i części szlachty. Wobec tego na Pomorzu francuscy oficerowie zaczynają tworzyć prywatne oddziały Sobieskiego. Prywatne i dowodzone przez cudzoziemców wojska króla działającego potajemnie we własnym kraju – taka sytuacja nie wróży sprawie Prus niczego dobrego...

 

1677, sierpień - 1678, luty   

Wizyta króla w Gdańsku i traktat ze Szwecją 

W dniu 1 sierpnia 1677 roku monarcha uroczyście przybywa do Gdańska. Tam, wśród swych zwolenników z Prus Królewskich i samego Gdańska, przygotowuje i podpisuje 21 sierpnia (antydatowany na 4.08.1677 r.) tajny traktat ze Szwecją w sprawie wspólnej akcji przeciw elektorowi Fryderykowi Wilhelmowi mającej na celu odbicie Prus Książęcych. Ma tego dokonać, na rzecz Polski i za francuskie pieniądze, wojsko szwedzkie. Wojska koronne miałyby uderzyć na Pomorze brandenburskie, graniczące od zachodu z polskim Pomorzem Gdańskim. Po ewentualnym zwycięstwie Polska i Szwecja miałyby się zamienić trofeami. Tym samym RP otrzymałaby Księstwo Pruskie, a Szwedzi Pomorze Środkowe z ważnym portem wojennym w Kołobrzegu, co umożliwiłoby im utrzymanie zagrożonego przez Brandenburgię Szczecina. Niestety, traktat pozostał na papierze. W lutym 1678 r., załatwiwszy wiele spraw gdańskich (trwały tam wtedy zamieszki między luteranami a katolikami oraz konflikt tzw. Trzech Ordynków -  Rady, Ławy i szerokiego przedstawicielstwa mieszkańców - o władzę w mieście), zniechęcony Sobieski opuszcza gród nad Motławą. Pieniędzy francuskich wciąż jest mało, a armia szwedzka ani myśli ruszać w pole. Ma dość starć z elektorem po klęsce pod Fehrbellinem w 1675 r., gdy wojsko Fryderyka Wilhelma rozniosło napastnika u bram Berlina. Ponadto Szwecja szykuje się na odparcie brandenburskiego oblężenia Szczecina, który wkrótce wpadnie w ręce Hohenzollerna.

 

1674-1679

Jan III szuka sojuszników na Warmii i w samych Prusach Książęcych

Przez cały czas trwania polityki bałtyckiej król Jan III Sobieski liczył w sprawie Prus na pomoc biskupa warmińskiego i krajana spod Lwowa Jana Stefana Wydżgi. To na Warmii przed gniewem elektora schronili się brat i syn opozycjonisty Hieronima Rotha. Biskup niewiele jednak mógł zdziałać, zresztą większość duchownych z wpływowymi kanonikami na czele bała się angażowania w konflikt z władcą terytorium otaczającego Biskupstwo Warmińskie praktycznie ze wszystkich stron. Dlatego też stacjonująca na Warmii koronna husaria musiała w końcu opuścić obszar Biskupstwa, nie bez nacisków z Berlina i Królewca. Natomiast w samych Prusach Książęcych żywa była pamięć o rajdzie tatarskim z 1656 r., kiedy to hetman polny litewski Wincenty Aleksander Gosiewski odwetowo wpuścił po bitwie pod Prostkami sojuszniczych ordyńców subchana Ghaziego agi na tereny pruskie zamieszkałe przez ewangelickich przybyszy z Polski. Była to „kara” za zdradę elektora i jego sojusz ze Szwedami. Niestety, fatalnie i bezpodstawnie wymierzona mazurskiej ludności Prus (nazwę "Mazury" stosowano wówczas tylko wobec ludzi, dopiero od XIX wieku zaczęła ona oznaczać także terytorium).W dodatku w 1657 r. karna ekspedycja do Prus Książęcych została powtórzona przez samego Gosiewskiego, stojącego na czele oddziałów tatarskich z armii litewskiej. Obie te wyprawy mocno zniechęciły ludność mazurską do Polski. Były też w Księstwie Pruskim rody arystokracji sprzyjające Polsce (Kalksteinowie, Schliebenowie, częściowo Lehndorfowie, Gröbenowie – paru z nich, jak K.L. Kalkstein, służyło okresowo w wojsku polskim), była polska szlachta obu wyznań i duchowni, głównie luterańscy pastorzy (w tym aktywny już wtedy ród Gizewiuszy). To także nic nie pomogło w ambitnych planach króla. Mieszkańcy Prus Książęcych, w tym ludność mazurska, coraz mocniej utożsamiali się z państwem brandenbursko-pruskim i nie ufali Polakom.

 

1678-1679

Schyłek polityki bałtyckiej, klęska szwedzkiej wyprawy do Prus

Późną jesienią 1678 roku stacjonująca w Rydze 12-tysięczna armia szwedzka, od początku fatalnie dowodzona, wkracza do Prus Książęcych przez należącą do RP Żmudź, część Wielkiego Księstwa Litewskiego. To wynik kalkulacji Szwedów i intryg drobnych graczy w Rzeczypospolitej. Sobieski niczego już nie firmuje, traktat gdański jest nieaktualny. Forpoczty rajtarii szybko osiągają centrum Księstwa, stając niedaleko na wschód od Królewca. Potem w najlepsze zakładają zimowe leża i czekają na kontratak. I rzeczywiście, wojsko elektora przechodzi skuty lodem Zalew Kuroński i 7.02.1679 r. pod Telszami rozbija ospałego przeciwnika. To trzecia klęska potężnych niegdyś Szwedów w starciu z Brandenburgią w ciągu czterech lat, licząc niedawną utratę Szczecina. Do Rygi wracają trzy tysiące niedobitków. Ostateczny finał polityki bałtyckiej to zatem rok 1679. Król zmienia tr. sojusznika z Paryża na Wiedeń i odsuwa się także od coraz bardziej nieudolnego Sztokholmu, a traktaty w Nijmegen zamykają wojnę w Europie i kończą dobrą międzynarodową koniunkturę dla sprawy odzyskania Prus Książęcych.