Sprawa Krystiana Ludwika Kalksteina 1662-1672


1662-1670

Działalność K.L.Kalksteina przeciw despotycznym rządom elektora brandenburskiego w Prusach w l. 1662-1670, przed ucieczką do Polski.

Krystian Ludwik von Kalkstein-Stoliński (m. 1627 a 1630 - 1672), pułkownik wojska brandenbursko-pruskiego i oficer w armii litewskiej RP hetmana Pawła Jana Sapiehy, nigdy nie pogodził się z przejęciem władzy nad Księstwem Pruskim przez elektora Brandenburgii Fryderyka Wilhelma (1657, traktaty welawsko-bydgoskie). Po ojcu Albrechcie „odziedziczył” skłonności opozycyjne wobec Berlina. Współdziałał z ojcem i Hieronimem Rothem, uwięzionym w 1662 r. przywódcą zbuntowanego mieszczaństwa Królewca. Potem, coraz bardziej niechętny wobec władcy, także na tle zatargów rodzinnych, związał się ze środowiskiem oficerów z wojska Sapiehy. Jawnie nawoływał do zajęcia utraconego lenna pruskiego przez Rzeczpospolitą. „Cóż tam robi wasz krwawy Frycek?” – wypytywał jadących do Prus rodaków. Brał udział w walkach na froncie litewsko-moskiewskim. W 1666 r. wrócił do Księstwa, ale był odtąd pilnie śledzony. Kłopoty pułkownika pogłębił zatarg z bratem, lojalnym wobec elektora. W 1667 r. Kalkstein trafia do więzienia, a rok później zostaje skazany na dożywocie. W 1669 r. buntownika zwolniono, zamieniając więzienie na grzywnę 10 tys. reichstalarów. Pułkownik nie zapłacił kary i w marcu 1670 r. zbiegł do Warszawy.

 

1670, marzec-listopad

Działalność K.L. Kalksteina w Polsce

W Warszawie Kalkstein zdobył zaufanie wielu wpływowych postaci, w tym podkanclerzego koronnego i biskupa chełmińskiego Andrzeja Olszowskiego, hetmana polnego koronnego Dymitra Wiśniowieckiego i kanclerza wielkiego litewskiego Krzysztofa Zygmunta Paca. Równocześnie sympatię mocno naiwnego zbiega pozyskał agent elektora Eusebius Brandt, zaprzyjaźniając się z Kalksteinem. Król Korybut odmówił wydania pułkownika, który powiedział wprost: „Gdybym był królem polskim, przykroiłbym sąsiadowi brandenburskiemu porządnie spodni, a nie radziłbym mu iść bez nich do łóżka”. Innym razem wykrzyknął: „Dać mi dwa tysiące wojska, a wyprzątnę rządy elektora z Prus!”. Pod kolumną Zygmunta wołał bez ogródek do... Brandta: „Tu elektor będzie składał przysięgę” (po przywróceniu władzy Warszawy nad byłym lennem). Dodał, mając na myśli pełną krętactw politykę Hohenzollerna: „Nazywa mnie przeniewiercą i zdrajcą, a sam taki jest”. W maju 1670 r. Kalkstein służył w wojsku koronnym na Ukrainie, u hetmana Dymitra Wiśniowieckiego, ale latem znów widzimy go w stolicy, lżącego Fryderyka Wilhelma, także w sejmie, i nawołującego do wojny z Brandenburgią o Prusy Książęce. Naiwność i prostolinijność zbiega przekraczała jednak wszelkie granice: mimo że zdemaskował grę Brandta, zaufał mu znów jako przyjacielowi! Nastał w końcu tragiczny dla Kalksteina listopad 1670 roku.

 

1670, listopad - 1672, listopad

Porwanie, uwięzienie i kaźń K. L. Kalksteina.

Jesienią 1670 roku w Berlinie zapadła decyzja o porwaniu buntownika. Po kolejnej odmowie wydania Kalksteina przez króla – chociaż tyle trzeba oddać słabemu Korybutowi – na szefa ekipy porywaczy elektor i jego królewiecki namiestnik Ernst Bogislav von Croy wyznaczyli szkockiego najemnika Hugona Montgommery. W skład grupy wszedł Brandt oraz kilku jego ludzi. Nadzór nad operacją sprawował doświadczony poseł Brandenburgii w Warszawie Johann von Hoverbeck. 28.11.1670 r. zbieg został podstępnie porwany z kwatery na Lesznie i uprowadzony do Księstwa Pruskiego. Osadzony w twierdzy w Memlu, po  długim śledztwie i torturach, został skazany na śmierć i ścięty 8.11.1672 r., gdy elektor – widząc zamieszanie w RP po upadku Kamieńca – postanowił wykonać wydany wcześniej wyrok.

 

1670-1672

Reakcja w Polsce na porwanie Kalksteina.

W Polsce po porwaniu Kalksteina rozległy się głosy oburzenia, protestował król, hetman Sobieski, wielu innych. Brandt, o mały włos zlinczowany, uciekł z Polski, to samo musiał na jakiś czas uczynić ambasador Hoverbeck. Przez cały 1671 i 1672 rok głosy oburzenia nie milkły, lecz wewnętrzne rozgrywki malkontentów i stronnictwa habsburskiego, a przede wszystkim inwazja turecka położyły kres żywszemu zainteresowaniu sprawą Kalksteina. Jedynie hetman wielki koronny, a od 1674 r. król Jan Sobieski nie zapomniał o losie propolskiego opozycjonisty. Męczeństwo hardego pułkownika było jedną ze sztandarowych – choć nie fundamentalnych – przyczyn podjęcia przez króla tzw. polityki bałtyckiej. Dążenie do odzyskanie lenna pruskiego miało głębsze, dynastyczno-polityczne podłoże.